2012

Czwartek 25.02.2012 - Konin - Jezioro Gosławickie:

Witam Wszystkich z branży!!! Sam pomysł na wyjazd na Gosławskie narodził się już 2-3 sezony temu. Lecz dopiero teraz udało się nam go zrealizować. Od tygodnia, jak już się pojawiła obiecująca prognoza, pozostawałem z Bartkiem w kontakcie. Motywacji nam dodawało ciśnienie na pływanie i parcie na progress. Nadeszło czwartkowe południe, kolejne spojrzenie na prognozy i podjęcie decyzji- Jedziemy! Jeszcze tego samego dnia stawiłem się u Kamili i Bartka w mieszkaniu, by móc następnego dnia z samego rana wyruszyć w stronę Konina. W obawie tego, jakie warunki możemy zastać na miejscu, byliśmy zmuszeni załadować do samochodu wszystko to co mieliśmy. Przeczucie nas nie myliło… Po dojechaniu na miejsce, zastaliśmy kilku miejscowych Lokalesow, którzy spekulowali przy samochodach na temat, czy aby na pewno prognoza się sprawdzi na dziś, gdyż na wodzie panowały warunki kompletnie nie nadające się do pływania. Bartek podjął decyzje, otaklował swojego największego Ezzy’ego i wskoczył na deskę z nadzieją, że nie długo zacznie dmuchać. Pół godziny później prawie wszyscy byli na wodzie, gdyż rozwiało na duże zestawy. Temperatura wody wynosiła ok. 8'C, powietrza natomiast ok. 10,5'C, co pozwoliło (ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu) na pływanie bez rękawiczek. Większość z nas chyba wie, jaki to mankament i nie wygoda. Musieliśmy uważać na to, by nie podpływać za blisko brzegu, ponieważ kilka metrów od niego znajdowały się kamienie przez, które w bardzo łatwy sposób można było uszkodzić fina. Wiatru starczyło na jakies trzy i pół godziny, po czym większość natychmiast odjechała. Wraz z Bartkiem zaczęliśmy się zbierać, kiedy zaczęło się robić szarawo. Wtedy jak na złość przyszedł wiatr idealny na małe zestawy, ale pływanie w ciemności nie wchodziło w gre. Przez cały dzień przewinęło się w sumie ok. 12 windsurferów i jeden kitesurfer. Miejscowi, jak zauważyliśmy, upodobali sobie duże, szybkie deski oraz żagle kamberowe. Niektóre zestawy zrobiły na nas wrażenie. Najlepszym sposobem dotarcia nad zbiornik, jest dojazd od strony północnej, omijając samo miasto Konin. My korzystaliśmy głównie z dróg bocznych, wjeżdżając na autostradę na małe, nie płatne odcinki. Osobiście zazdroszczę kolegom z WindClub Konin dobrej miejscówki, dzięki której mogą dość wcześnie zaczynać, a także dość późno kończyć sezon. Kto wie, może dla nich sezon trwa cały rok ;) … Oby to nie był jedyny i ostatni wjazd na Gosławskie!!

comment by Jaro

ZDJĘCIA Z PŁYWANIA 25.02 (kliknij)

 

Jeśli nie życzysz sobie zdjęć lub filmów ze swoim udziałem, skontaktuj się z administratorem strony.